Wizualizacja
Firma rodzinna z Sosnowca. Od 1990 roku wozimy ładunki całopojazdowe po Polsce i Europie — własne naczepy, własny warsztat i własny magazyn, a gdy ładunek nie trafia w nasz tabor, jedzie przewoźnik, którego dobraliśmy sami.
Przewiń — zestaw zapali światła
Najpierw sprawdzamy, czy trasę weźmie nasz tabor — zestaw, kierowca, magazyn i warsztat są nasze. Jeśli nie weźmie, jedzie przewoźnik, którego znamy z wcześniejszej współpracy. Za termin odpowiadamy tak samo.
Ładunki całopojazdowe po Polsce i Europie — Niemcy, Holandia, Belgia, Francja. Plandeki Mega, firanka obustronna, zestawy tandem 7,7 + 7,7 m.
30 ciągników MAN TGXGdy nie jedzie nasz zestaw, organizujemy przewóz u sprawdzonych przewoźników. Jeden telefon, jedna faktura i jedna osoba, która wie, co się dzieje z Twoim ładunkiem.
Imienny spedytor, nie infoliniaPrzyjmiemy towar, przechowamy i wydamy wtedy, kiedy będzie potrzebny. Załadunek i rozładunek wózkiem widłowym, dwie rampy do podstawienia auta.
1 500 m² · 2 rampyDo tego import towaru z Chin oraz wynajem busów i aut 9-osobowych — samodzielnie albo z naszym kierowcą, na lotnisko, wesele czy wyjazd firmowy. Cennik i warunki na osobnej stronie.
Naczepa Mega z windą załadowczą opuszcza paletę na ziemię sama. Odbiorca nie musi mieć rampy ani wózka widłowego — i nie musi organizować niczego na ostatnią chwilę.
Wszystkie stoją w jednej bazie w Sosnowcu, wszystkie są nasze i w każdym jest monitoring GPS — od zestawu 16,5 m po dziewięcioosobowe Vito. Pod każdy ładunek jest czym podjechać.
Zestaw 16,5 m. Plandeka Mega, firanka obustronna, a do tego naczepa z windą 2500 kg.
Wjadą tam, gdzie zestaw nie ma jak zawrócić — centra miast, wąskie podjazdy, mniejsze partie towaru.
Skrzynia 5 m, wysokość regulowana 2,3–2,6 m. Do przesyłek, które nie mogą czekać na zbiórkę pod pełny zestaw.
Osiem i dziewięć miejsc, napęd 4×4. Przewóz ludzi, także na wynajem.
Do tego zestawy tandem MAN TGX 7,7 + 7,7 m. Pełna lista naczep, wymiarów i wyposażenia jest na stronie Flota.
Prawie każdy, kto do nas dzwoni, miał wcześniej kogoś innego. Za każdym razem chodzi o te same trzy rzeczy.
Kiedy wozimy własnym taborem, termin zależy wyłącznie od nas — zestaw, kierowca i warsztat są nasze. Auto z usterką wraca na trasę u siebie, bez czekania w kolejce w obcym serwisie.
Gdy ładunek idzie przez spedycję, mówimy o tym wprost — i jedzie z przewoźnikiem, którego dobraliśmy sami, nie pierwszym wolnym z giełdy. Pilnujemy go tak samo.
Twoje zlecenie prowadzi konkretna osoba z imienia i nazwiska, nie infolinia i nie adres zbiorczy. Ten sam numer przez całą realizację.
Ta osoba ma kontakt z kierowcą i zna trasę, więc nie musisz tłumaczyć sprawy od początku przy każdym telefonie.
Każde nasze auto ma monitoring GPS, więc pozycję widzimy od razu. Dzwonisz i słyszysz, gdzie stoi zestaw i o której będzie na miejscu.
Panelu do logowania nie mamy i nie udajemy, że mamy. Jest telefon, który ktoś odbiera, i człowiek, który patrzy w mapę zamiast Ciebie.
Dlaczego zostają
Kilku klientów obsługujemy stale. Warunki współpracy zmieniają się w trakcie, a część okoliczności nie zależy ani od nas, ani od nich.
Za każdym razem szukamy wtedy nowego rozwiązania, zamiast zasłaniać się tym, co było ustalone na początku. To jest powód, dla którego ci klienci u nas zostali.
Zaczęli rodzice — dwa lata później ruszyli w pierwsze trasy międzynarodowe. Prowadzimy to dalej, z tej samej bazy w Sosnowcu.
Część klientów jeździ z nami od dwudziestu lat. Co jakiś czas ktoś proponuje im taniej i zostają — bo wiedzą, pod jaki numer dzwonić i że po drugiej stronie ktoś zna ich towar.
Tak samo trzymamy kierowców. Zjazdy do domu układamy pod ludzi, a nie pod grafik, auta są nowe i naprawiane u nas na miejscu. Kierowca, który nie jest wykończony, dowozi na czas — to nie przypadek.
Początek. Pierwsze zlecenia, jeden adres w Sosnowcu.
Rodzice wyjeżdżają w trasy międzynarodowe. Niemcy, Holandia, Belgia, Francja — kierunki, którymi jeździmy do dziś.
49 pojazdów, własny warsztat i magazyn 1500 m² — wszystko pod jednym adresem, wszystko nasze.
Wystarczy trasa, waga i termin. Odbiera człowiek, który zna flotę, a nie infolinia z listą pytań.
Niezbędne są zawsze włączone — bez nich strona nie zadziała. O resztę pytamy, bo służy nam do mierzenia reklam. Nie zbieramy niczego, czego nie opisaliśmy w polityce prywatności.